RSS

Pieniądze… pieniądze… wskażcie mi drogę bo błądzę…

18 Wrz

W ramach wzięcia życia w swoje ręce, m.in. zmieniam również swój stosunek do pieniędzy.

Niby prosta rzecz, bo kto nie lubi pieniędzy?

Mnie też się wydawało, że nie mam z tym tematem żadnego problemu – może poza tym, że odczuwam permanentny brak gotówki, na myśl o oszczędzaniu robi mi się słabo,
bo z czego oszczędzać, kiedy pensja byle jaka, a w połowie miesiąca na koncie znajduje się idealne zero?

Jednak niedawno trafiłam zupełnie przypadkowo na blog Michała: http://jakoszczedzacpieniadze.pl

Zafascynował mnie i nie mogę przestać czytać, słuchać podcastów przygotowanych przez Michała i myśleć o pieniądzach: moich, naszych rodzinnych i tych, które wychodzą
z mojego konta by pokryć raty trzech (stosunkowo niewielkich) kredytów.

W ostatnich latach miałam wrażenie, że na moim czole wytatuowany mam napis: FRAJERKA!

Kilkakrotnie dałam się nabrać „miłym” ludziom, którzy zamawiali u mnie usługę – mam szacowny, dumnie brzmiący i w Polsce często słabo opłacany zawód, a na dodatek byłam naiwna jak dziecko. Podpisywać umowę z klientem? – ale po co, skoro on jest taki miły
i z polecenia?

Wychodziło mi ciągle, że pracuję dla… nawet nie dla frajdy, bo nieopłacona praca frajdy nie sprawia. Moja przyjaciółka kończąc rozmowy telefoniczne ze mną, które zdarzają się niekiedy w godzinach naszej pracy, mówi: to pa- ja wracam do łupienia, ty wracaj do bycia łupioną.

I niestety tak to właśnie wygląda.

Ale pod wpływem blogu Michała postanowiłam, że to już koniec! Od teraz pracuję dla pieniędzy.

Zacznę od egzekwowania zapłaty za swoją pracę – nie mówię o pracy zawodowej, bo tu choć nie wielkie, to jednak wpływy są regularne, ale o fuchach.

Nie jest łatwo – kobieta, której poświęciłam dużo czasu i pracy wypięła się i miga się od płacenia. Jakiś czas temu napisałabym 3-4 milusie smsy i pewnie dałabym sobie spokój, jednak teraz w końcu dotarło do mnie, że pracuję dla pieniędzy i zamierzam wyegzekwować swoją należność, o czym otwarcie mówię – a właściwie piszę w smsach
i nagrywam na poczcie głosowej, bo trudno mówić, gdy ktoś przestał odbierać telefon.

Ale to nie wszystko – zaczęłam rozglądać się za dodatkowym zarobkiem, który mogłabym „uprawiać” niejako przy okazji. Wysłałam dziś kilka swoich aplikacji, zobaczymy co z tego będzie – liczy się każdy grosz, który prowadzi do odzyskania swobody i niezależności finansowej (czytaj: wyjścia z zadłużenia), a z czasem do budowania poduszki finansowej.

Plany mam duże, jednak nie rzucam się z dmuchanymi skrzydełkami na środek oceanu, ale powoli zanurzam się, w taki sposób, by nie stracić gruntu pod nogami.

Wierzę, że mi się uda, wierzę, że powoli w różnych dziedzinach życia uwierzę we własne siły i napis „FRAJERKA” wkrótce całkowicie zniknie z mojego słownika – przynajmniej
w odniesieniu do mnie samej.

Advertisements
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18/09/2014 w cel, Finanse, pieniądze, Zmiany

 

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: